Blog perfectbitch

Temat: Zalali mi mieszkanie :( ciąg dalszy perypetii
Na zmiane przypominamy sasiadce z góry o tym,ze nas zalała i prosimy o odszkodowanie....
Jej polisa tego nie obejmuje. NAsza tak, ale do diabła to jej robotnicy zawalili sprawe. Robotnicy podobno odeszli z ekipy gdzie indziej zostawiajac niedokonczoną robotę, a pani szuka innych. Wczoraj słyszałam cały dzień remont...
A odszkodowania ani remontu nie widac. Jesień za pasem. Cholera.
Rozmawiałąm z administratorem budynku- ma pomyślec czy oprócz sprawy sadowej mozna cos zrobic....
Wysłałam SMS do sosiadki zeby sie ze mna skontaktowała.
No wsciekła jestem. Zygi mówi, ze jak żebrak sie czuje i ma ochotę odpuscić.
A ja nie odpuszcze. Czuje sie tak, jakby ktoś mi na...rał w gniazdko i ja mam sie tylko usmiechnać.
NO jak ja mam z kobitką rozmawiać?? Jak wymusic kasę?
To jakieś 800-1000 będzie (skucie tynku nad glazurą w łazience i kawał sufitu plus połozenie tynku, gładzi, pomalowanie no i wc odgrzybiabie i malowanie... KAwałek w przedpokoju tez w rogu zalany...
No i nie chce tego robić na jesieni jak zimno....
Źródło: maluchy.pl/forum/index.php?showtopic=46312



Temat: Ubezpieczenie budynku
Chyba wszyscy pamiętamy zdarzenie słynnego zimowego zalania i "jeziora" na klatce schodowej w budynku nr 19.
Chciałam się dowiedzieć, czy ktoś ma lub miał problem z uzyskaniem odszkodowania za zalanie sufitu lub ścian. Chodzi o ubezpieczenie, za które płacimy jako Wspólnota. Z danych ubezpieczyciela, którym w naszym przypadku jest firma Allianz wynika, ze ubezpieczenie obejmuje jedynie budynek tzn. ściany, dach, rynny itp. Oznacza to, że nie są tym ubezpieczeniem objęte pozczególne mieszkania.
Niestety trzeba było dowiedzieć się tego telefonicznie, gdyż pismo od ubezpieczyciela było skonstruowane tak niedorzecznie, że dziwi mnie kto w tym Allianzie pracuje. W rozmowie telefonicznej agent przyznał, że pismo jest pomyłką, niemniej jednak przesłał regulamin ubezpieczenia i wyjaśnił, ze ubezpieczeniu podelga jedynie konstrukcja i elementy budynku (częsci wspólne) nie zaś poszczególne lokale. Nie wiem tylko po co traciłam czas na likwidatora szkód, spisywanie protokołu, wysyłanie zdjęć, szcowanie szkody itp.
W takim razie odszkodowanie mozna uzyskać w ramach własnego ubezpieczenia (każdy we własnym zakresie) lub z polisy obejmującej odpowiedzialność cywilną Spółdzielni.
Czy ktoś miał też ten sam problem z firmą Allianz?
Źródło: osiedlezakrzowek.fora.pl/a/a,124.html


Temat: zalanie po roztopach - należy się odszkodowanie?
Witam,

mam mieszkanie szczytowe, na Irzykowskiego i po raz któryś w lutym podczas roztopów - z powodu nieszczelnego dachu - zalało mi kawałek sufitu, kanapę i parkiet. Tym razem zalało dziwną, śmierdzącą i paskudną brązową mazią. Nie ma tego dużo, ale pokój jest w zasadzie do odmalowania i wykosztowałam się na pranie kanapy i pościeli. Kilka lat temu przy okazji podobnego incydentu dostałam od spółdzielni odszkodowanie. W tym roku jednak, dzwoniąc w tej sprawie do spółdzielni, musiałam rozmawiać z jakimś nieuprzejmym prymitywem, który mnie zbywał byle argumentami ("jest kolejka, nie pani jednej zalało, poza tym najpierw musimy naprawić dach, a potem dopiero można zrobić oględziny szkód"). Napisałam do zarządu pismo w tej sprawie z prośbą o naprawę dachu, wycenę szkód i pokrycie kosztów ich usuwania, ale odpowiedzi nie otrzymałam (minęły już ze 2 miesiące).

Czy ktoś może mi poradzić czy są przepisy mówiące o tym, że w takim wypadku należy mi się odszkodowanie, i jak skutecznie zmusić spółdzielnię do działania...? Ktoś miał podobny problem?

Będę wdzięczna za rady...
Pozdrowienia,
Justyna
Źródło: smgorczewska.fora.pl/a/a,350.html


Temat: Zalane mieszkanie a odszkodowanie z polisy sprawcy
Witam,
Zalano nam mieszkanie - w zasadzie przedpokój i łazienka (sufit), Pani z HDI która przyszła sporządzić dokumentację szkodową stwierdziłą iż do malowania nadaje się sufit w łazience i część sufitu w przedpokoju. Żona niestety podpisała protokół.
Po 2 tygodniach przyszła "decyzja" o wysokości przyznanego odszkodowania - 210 zł, co jest śmieszną kwotą, w decyzji nie ma za co, nie ma nic wyszczególnionego, jedynie podana jest kwota.
Proszę o informację co mogę zrobić aby HDI wykazało się jakimś kosztorysem - skąd wzieła im się tak niska kwota.

Pozdr
Źródło: forumodszkodowan.pl/viewtopic.php?t=789


Temat: Nowości z życia Kibicowskiego
Skandal na budowie stadionu na Poznaniu! W wyniku nieudolnych działań robotników głównego wykonawcy projektu zalany został magazyn ultrasów Lecha Poznań, znajdujący się pod czwarta trybuną. Straty wstępnie oceniane są na ponad sto tysięcy złotych – podaje LechPoznan.net.

Zniszczeniu uległy m. in. wszystkie sektorówki, zszyte na przyszłe oprawy materiały, rolki nowych płócien czy setki flag. Szczęśliwe złożyło się, że przed zalaniem z pomieszczenia wyniesiono nagłośnienie oraz flagi wieszane na płocie. Najprawdopodobniej ultrasi wystąpią o odszkodowanie. Spotkanie z przedstawicielami Hydrobudowy zaplanowane jest na przyszły tydzień.

Równie wielkie emocje jak te wywołane ogromem zniszczeń, wzbudził pomysł zlikwidowania problemu. Budowlańcy zamierzali usunąć wodę z magazynu wywiercając dziurę w…podłodze. Tym samym zalany zostałby również sklep Lecha, którego sufit jest już i tak zawilgocony.

źródło: LechPoznan.net
Ja bym takich powiesił :evil:
Źródło: vlepiamy.pl/viewtopic.php?t=909


Temat: : Kibicowska scena: Polska i Świat
Cytat: Poznań: budowlańcy zalali magazyn ultrasów

Skandal na budowie stadionu na Poznaniu! W wyniku nieudolnych działań robotników głównego wykonawcy projektu zalany został magazyn ultrasów Lecha Poznań, znajdujący się pod czwarta trybuną. Straty wstępnie oceniane są na ponad sto tysięcy złotych – podaje LechPoznan.net.

Zniszczeniu uległy m. in. wszystkie sektorówki, zszyte na przyszłe oprawy materiały, rolki nowych płócien czy setki flag. Szczęśliwe złożyło się, że przed zalaniem z pomieszczenia wyniesiono nagłośnienie oraz flagi wieszane na płocie. Najprawdopodobniej ultrasi wystąpią o odszkodowanie. Spotkanie z przedstawicielami Hydrobudowy zaplanowane jest na przyszły tydzień.

Równie wielkie emocje jak te wywołane ogromem zniszczeń, wzbudził pomysł zlikwidowania problemu. Budowlańcy zamierzali usunąć wodę z magazynu wywiercając dziurę w…podłodze. Tym samym zalany zostałby również sklep Lecha, którego sufit jest już i tak zawilgocony.

źródło: Portalkibica.pl

Nie zazdroszcze Zważając na wcześniejsze problemy z Hydrobudową może warto było zastanowić się nad poszukaniem innego magazynu. Ciekawe co na to HB.
Źródło: gornikleczna.livenet.pl/phpbb/viewtopic.php?t=2317


Temat: Sąsiedzi zalali mi mieszkanie
Witam
Doszło do zalania przez sasiadów z piętra wyżej. Powodem była zatkana kratka kanalizacyjna pod ich wanną wskutek czego woda z wanny rozlała sie po jej podładze i przeciekała do mojej łazienki.
Przyszedł pan ze spółdzielni odetkał kratke i po kłopocie, u mnie dodatkowo musiał zdemontować panele plastikowe które mam na suficie aby sprawdzić czy nie ma nieszczelności.
Sasiadka przeprosila a ja zostałem z rozwaloną łazienką.

Czy mam się starać o odszkodowanie od mojego ubezpieczyciela czy od sąsiadki?
Mieszkanie mam ubezpieczone.
Źródło: forum.odszkodowania.portal.az.pl/viewtopic.php?t=64


Temat: zaniżone odszkodowanie
Dzięki za odpowiedź.

Mam jeszcze pytanie .
ja domagam się odszkodowania za to co zostało zniszczone . Czyli wszystkie meble , oraz całe wyremontowane mieszkanie czyli materiały użyte do tego remuntu oraz koszt firmy remontowej. Przedstawiłam wszystkie rachunki i faktury za materiały z tamtego okresu. Część faktur została zniszczona przy zalaniu i niestety faktura za przeprowadzenie remontu również. Obecnie wykonałam remont ale w zupełnie innym stylu . Więc koszt tych remontów zupełnie rowżni się od siebie . Czy nie mam prawa domagać się zwrotu odszkodowania za to co mi zniszczono, czy muszę zakupować ponownie te same rzeczy i wykonywać taki sam remont żeby udowodnić koszt. Obecnie zmieniłam wystrój mieszkania , czy nie mialam do tego prawa. Ja chcę odzyskać pieniądze za to co było , a nie za to co zrobiłam obecnie . Czy mam do tego prawo i jak to zrobić ? Tamten remont był robiony w 2003r. , zalanie było w 2007r. , a do tej pory walczę z PZU.
Czy kosztorys nie musi brać pod uwagę standardu mieszkania , ściany w moim mieszkaniu były malowane w trzech kolorach co wymagało więcej praco , a co za tym idzie wysokich kosztó i robocizny i materiału - w kosztorysie PZU policzylo dwukrotne malowanie za 6 zl za m. kw. i to wraz z materialem i robocizną . Przecież to jest śmieszne . Miałam podwieszane sufity z halogenami ale nie na calości tylko o nietypowych kształtach , zapłacilam za to dużo kasy , a PZU liczy mi 20 zl za m. kw za robociznę z materiałem . W kosztorysie są wyszczególnione prace konieczne do wykonania i tylko w dwóch przypadkach wyszczególniony jest osobny koszt materialu ( panele i tapeta) Skoro wszystkie prace są z materiałami to dlaczego akurat te wyszczególniono osobno . Od PZU się nie dowiedziałam ,kręcą na każdym kroku!
Źródło: forumodszkodowan.pl/viewtopic.php?t=189


Temat: NOTORYCZNE ZALEWANIE MIESZKANIA PRZEZ SĄSIDKĘ
Mój problem , to ciągłe zalewanie i niszczenie mojego mieszkania przez sąsiadkę mieszkającą nade mną.
W moim mieszkaniu , mieszkam od 1972 r., jest to mieszkanie własnościowe- własność spółdzielcza.
Od początku zamieszkania jestem nękana zalewaniem mieszkania przez sąsiadkę.
Zalania są różnej częstotliwości od kilku razy w roku do kilku razy w miesiącu i różnych rozmiarów , w wyniku jednego z nich , zostało zalane również mieszkanie sąsiadów mieszkających pode mną , woda lejąca się na wszystko co było w moim mieszkaniu , przedostawała się do mieszkania sąsiadów , innym razem lejąca się woda uszkodziła instalację elektryczną , którą musiałam wymieniać na własny koszt .
Za każdym razem interweniowałam u sąsiadki że znowu zalewa moje mieszkanie, nie wpuszczała mnie do swojego mieszkania mówiąc że to nie ona, albo stwierdzała że co z tego że zalewa , przecież jest ubezpieczona , albo z trzaskiem zamykała mi drzwi przed nosem obrzucając wyzwiskami.
Od początku zamieszkania ubezpieczam mieszkanie w PZU.
PZU wypłaca odszkodowanie w formie ryczałtu , są to kwoty które nie starczą na porządny pędzel, chyba że przedstawi się faktury za remont , poza tym żąda odnowienia mieszkania po każdej szkodzie , inaczej nie wypłaca nic , mimo że każde zalanie powiększa szkodę , ciągle namoczone sufity ,ściany pokrywają się plamami nie do usunięcia ,grzybem , odpada gładź , niszczą sprzęty na które kapie woda . Przy takiej częstotliwości zalań , odnawianie po każdym zalaniu jest fizyczną i finansową niemożliwością.
Każdą szkodę zgłaszałam do spółdzielni , która potwierdza szkodę i podaje sprawcę szkody na zgłoszeniu do PZU.
Zwracałam się z prośbą do spółdzielni o podjęcie działania , które by położyło kres tej sytuacji , do komitetu osiedlowego działającego przy spółdzielni , w końcu do prokuratury o wszczęcie postępowania wobec sąsiadki która bezkarnie niszczy moje mieszkanie i rzeczy które się w nim znajdują . Spółdzielnia wezwała sąsiadkę , ale ona nie stawiła się na wezwanie , napisała że wyjeżdża i że nie zalewa mojego mieszkania , a ja zgłaszam szkody bo chcę wyłudzić pieniądze od PZU. Żadnego innego działania nie podjęto.
Proszę mi doradzić jak mam postąpić , żebym w końcu mieszkała jak u siebie ,a nie w zrujnowanym mieszkaniu.
Mam 75 lat , jestem wdową , schorowaną ,utrzymującą się z 1000,00 renty. Nie mam siły ani pieniędzy na remont.
Nawet gdybym wzięła pożyczkę i wyremontowała mieszkanie to na jak długo starczy ten remont.


Z góry dziękuję
[/code][/list]
Źródło: forum.easylaw.pl/viewtopic.php?t=163


Temat: zalanie
Witam
Mam 2 pytania
1. Kto jest odpowiedzialny za rurę w pionie w budynku z wielkiej płyty?
Latem 2008 w wc pojawiła się plama na suficie. po zgłoszeniu zalania w administracji przyszedł hydraulik, coś dokręcił 2 piętra wyżej, i sobie poszedł. Ponieważ sufit zaczął sypać mi się na głowę ponownie wezwałem hydraulika, tym razem dokręcił coś u sąsiadów piętro wyżej... potem pojawiał się jeszcze kilka razy. W tym czasie odpadły mi sufity w kuchni, wc i łazience. Ostatecznie w marcu 2009 doszedł do wniosku że to pęknięta rura w pionie w stropie (pomiędzy moim mieszkaniem a mieszkaniem piętro wyżej). Po rozkuciu ścian okazało się, że dwie rury są dziurawe.
I pojawia się problem zwrotu kosztów za naprawę sufitów i rozwalonych ścian.
Administracja twierdzi żebym to zgłosił do swojego ubezpieczyciela. Moim zdaniem lepiej to ściągnąć bezpośrednio od ubezpieczyciela administracji - bo to jest ich rura i tylko administracja ma prawo naprawiać rury w pionie? (a firma w której jestem ubezpieczony to oszuści).

2. W jaki sposób należy liczyć roboczogodziny przy likwidacji szkód?
Na przykład pranie brudnych, śmierdzących ubrań (2 szafy) wymagało ponad 8 prań. Likwidator wpisał na to 7 roboczogodzin - bo pranie odbywało się w pralce automatycznej, więc liczy się tylko czas wkładania/wyjmowania ubrań z pralki oraz wieszania/zdejmowania ich przy suszeniu. Wiele innych robót całkowicie pominął. Czy to jest prawidłowe? Postronna osoba mówiła, że czas powinien być liczony w sposób ciągły - od początku do końca określonej pracy. Gdzie mogę znaleźć przepisy opisujące sposób naliczania czasu?

Jestem ubezpieczony w uniqa - (i radzę żeby ich UNIKAĆ jak najgorszej zarazy).
Przy okazji zalania (pęknięty kaloryfer piętro wyżej) zostało zalane CAŁE moje mieszkanie. Zostało to zgłoszone do uniki. Za pierwszym razem likwidator spisał część szkód (niektóre celowo pominął albo sfałszował - np. zamiast wypaczonego parkietu wpisał w protokole "zacieki na ścianach, bo parkiet jest zniszczony i tak będzie lepiej". (I najpierw kazał podpisać kilka formularzy zgłoszenia szkody, a następnie je wypełnił - bo to były protokoły z opisem szkód które dopiero po podpisaniu wypełnił).
Wielce łaskawie wpisał także 8 (OSIEM) roboczogodzin na likwidacje szkód ("bo ja liczę roboczogodzinę na 15 złotych, odszkodowanie będzie bardzo dobre")
Za drugim razem około 2 miesiące później (po wielu telefonach i reklamacjach na piśmie za "potwierdzeniem odbioru") pojawił się inny likwidator, w celu "weryfikacji szkody". Tym razem spisał więcej szkód (nadal nie wszystkie) i znowu rażąco zaniżył ilość roboczogodzin.
Ponad 2 miesiące temu wysłałem na piśmie żądanie przysłania mi kopii dokumentacji dotyczącej szkody (za potwierdzeniem odbioru oczywiście) - jak dotąd nie raczyli odpowiedzieć. Sprawę wkrótce skieruję do rzecznika ubezpieczonych.
Źródło: forumodszkodowan.pl/viewtopic.php?t=201


Temat: Magnolia, zerwana rura kanalizacyjna i konsekwencje
Źródło : http://miasta.gazeta.pl/w...%2c4672262.html


W sobotę po południu pani Agata z mężem wybrała się na zakupy do centrum handlowego Magnolia Park przy ul. Legnickiej. Tuż po 16 weszła do sklepu z odzieżą dziecięcą 5-10-15. Nagle z góry spadła na nią masa wody. Po kilku sekundach do klientki dotarło, że nie była to woda, ale zawartość toalet z pękniętej rury kanalizacyjnej biegnącej pod sufitem.

Pani Agata została zalana od stóp do głów, a strumień śmierdzących odchodów zniszczył jej ubrania, buty i torebkę z całą zawartością. Nadawały się tylko do wyrzucenia. Poszkodowana została także inna klientka, ale ona miała tylko ochlapane spodnie.

Gdy sprzedawcy ratowali towar, pani Agata na zapleczu sklepu usiłowała doprowadzić się do porządku za pomocą papierowych ręczników. - Pracownicy sklepu wezwali służby porządkowe, które od razu zaczęły zbierać wodę i odchody z podłogi, a mną w dalszym ciągu nikt się nie zainteresował. Nikt nie dał koca ani ręcznika. Nie zaprowadzono mnie również pod prysznic, którego Magnolia podobno nie posiada. Musiałam czekać z mokrymi włosami, bluzce na ramiączkach i w cieknących butach na kogoś z zarządu Magnolii - relacjonuje pani Agata. - Po pewnym czasie na miejsce dotarła wicedyrektorka centrum, którą tak odstraszył smród, że nie raczyła nawet wstąpić do środka. Stojąc przed wejściem, zaproponowała mi tylko powrót do domu taksówką.

Ale pani Agata nie dała się zbyć. Mokra i umorusana przeszła kilkaset metrów (na dworze były wtedy 2 stopnie) do biura dyrekcji, by spisać protokół strat.

- Wręczono mi tylko przepastną kurtkę z napisem "ochrona", a po naciskach z mojej strony kupiono mi rajstopy i kozaki - wspomina pani Agata, która tak przemarzła, że jeszcze tego samego dnia wieczorem się rozchorowała. - Pani dyrektor obiecała, że skontaktuje się ze mną w poniedziałek z samego rana. Nie zadzwoniła. Gdy sama dodzwoniłam się do niej po południu, dowiedziałam się, że sprawa została przekazana towarzystwu ubezpieczeniowemu.

Świadkiem sobotniej awarii był Paweł Okpisz, regionalny przedstawiciel firmy Komex, właściciela sieci 5-10-15. Straty sklepu szacuje na kilka tysięcy złotych: - O odszkodowanie zgłosiliśmy się do naszego ubezpieczyciela. Być może potem firma ściągnie te pieniądze od Magnolii Park.

Pani Agata wynajęła już prawnika, któremu zleciła uzyskanie odszkodowania za straty materialne (szacuje je na 3,5 tys. zł) oraz moralne.

- W trybie pilnym na podstawie pisemnych zgłoszeń obu klientek złożyliśmy wniosek do ubezpieczyciela centrum Magnolia Park o zwrot kosztów zniszczonej odzieży poszkodowanych. Procedura ta jest już w toku. Wyrażamy żal z powodu sytuacji, która spotkała nasze klientki. Ze względu na nieprzyjemny i niekomfortowy charakter całego zdarzenia rozważamy przyznanie dodatkowej rekompensaty. Będziemy w tej sprawie prowadzić rozmowy z poszkodowanymi osobami - przekazał nam Gilbert Boulanger, dyrektor zarządzający firmy Redis, zarządcy Magnolii Park.

** Przypomnijmy, że centrum przy Legnickiej zostało otwarte z opóźnieniem, ponieważ brakowało zabezpieczeń przeciwpożarowych. W pierwszym tygodniu działania zerwał się podwieszany sufit w jednym ze sklepów. Prewencyjnie zamknięto także kilkanaście innych sklepów, w których zastosowano ten sam rodzaj wadliwej izolacji.

Dla Gazety: dr Jerzy Barański, miejski rzecznik konsumentów

Szkoda i wina centrum handlowego jest niewątpliwa. Ale oni bawią się w urzędasów zamiast w dobrych kupców. Nie wczuwają się w interes konsumenta. Powinni dysponować kwotą umożliwiającą natychmiastowe pokrycie strat, nie czekając na wypłatę ubezpieczenia. Nie ma wprawdzie przepisów, kiedy sprawca powinien wyrównać szkodę, ale na ich miejscu starałbym się sprawę załatwić jak najszybciej, tak by nie została nagłośniona. Poszkodowana klientka jak najbardziej będzie mogła wystąpić nie tylko o pokrycie strat, ale i zadośćuczynienie za szkody moralne i rozstrój zdrowia.

Komentarz: Kupiecki honor

Zdarzyło mi się całkiem niedawno w sklepie spożywczym oblać nowe spodnie domestosem z wadliwej butelki. Właściciel sklepu, kupiec z prawdziwego zdarzenia, powiedział od razu: - Proszę kupić spodnie na rachunek sklepu, a ja zwrócę pani pieniądze.

Po półgodzinie miałam na sobie nowe spodnie i sprawa była załatwiona. Ale to nie działo się w Magnolii Park.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Źródło: is.samorzad.pwr.wroc.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=1751